Absurd
Całe życie to jeden wielki absurd. Tego dnia miałem wszystkiego dość. Uznałem, że nie mam ochoty na rozmowy z jakimiś psychoanalitykiem lub innym dziwolągiem, któremu wydaje się, że wie co czują inni ludzie. Postanowiłem, że nie będę się dłużej męczył. Czas na zakończenie tej bezsensownej egzystencji.
Wyszedłem z domu. Lekko padał deszcz. Przez jakiś czas zwiedzałem dachy budynków i zastanawiałem się, z którego skoczyć. Wchodziłem na coraz wyżej położone dachy i ciągle nie mogłem się zdecydować. Ciągle było za nisko. Wreszcie uznałem, że jestem na właściwym miejscu. Budynek był dość wysoki. Stanąłem na krawędzi dachu, zaczerpnąłem głęboko powietrza i skoczyłem w dół…
Wiecie co się stało? Nic! Wyobraźcie sobie faceta, który zdumiony siedzi w kałuży na obolałej d…, a z rynny woda kapie mu na łeb. To właśnie ja! Sytuacja była tak głupia, że zacząłem się śmiać. Z trudem wstałem z ziemi i złapałem się rynny dla zachowania równowagi. Moje płuca gorączkowo łapały powietrze, a serce niespokojnie kołatało. Nogi miałem jak z waty, ale po chwili czułem się już lepiej. A co mi tam. Powlokłem się do najbliższej knajpy na piwo. Mówię wam – życie to jeden wielki absurd!
Powiązane wpisy:
- Architekci Budując dom musimy pomyśleć o bardzo wielu rzeczach. Jest to...
Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.