Koniec przygotowań
Ręce mi już opadały ze zmęczenia, a oczy same się zamykały. Byłem na nogach prawie od dwóch dni. Wiedziałem jednak, że praca musi zostać ukończona. Nie mogłem jednak wymagać tego samego od pracowników, co od siebie. Wiedziałem, że mają rodziny, które na nich czekają. Wolałem mieć lojalnych i zadowolonych pracowników, niż przemęczonych ludzi narzekających za moimi plecami. Wysłałem wszystkich do domu.
Rozejrzałem się w nadziei, że już prawie wszystko zrobione. Dopiero po chwili zorientowałem się, że kasy fiskalne stoją jeszcze na zapleczu. No nie! Sam ich tu nie poznoszę i nie popodłączam. Nie chodzi o to, że są ciężkie, ale byłem już tak zmęczony, że wszystko leciało mi z rąk. Rano powinni zjawić się ludzie z serwisu i do tego czasu należy podłączyć kasy fiskalne. Byłem wściekły na siebie za to niedopatrzenie. Nie pozostało mi nic innego, jak zaryzykować i samemu poprzynoście kasy fiskalne. Ledwo żywy, bałem się, że którąś upuszczę. Właściwie nie wiem jakim cudem udało mi się ukończyć tę pracę i nie narobić szkód.
Poszedłem na zaplecze i położyłem się na stercie zgniecionych kartonów. O tej porze nie opłacało się już jechać do domu. Za cztery godziny będę musiał tu znowu być.
Brak powiązanych wpisów.