Lekarz na wojnie
Lekarz na wojnie nie ma łatwego życia, choć rzadko znajduje się pod bezpośrednim ostrzałem. Wielu lekarzy wojskowych kończyło ostatecznie w klinikach dla uzależnionych od morfiny. Ciężka praca oraz obciążenie psychiczne i narastająca bezradność wobec tysięcy ludzi, którzy każdego dnia wstawali tylko po to by ranić i zabijać innych, doprowadzała do załamania nerwowego i coraz częstszego korzystania z morfiny.
Teraz gdy zobaczył hale namiotowe pełne rannych i umierających, po raz kolejny poczuł swoją bezradność. Samochody opatrzone w plandeki wyrzucały wciąż nowe „zapasy” rannych. Często przywożono już trupy. Nie miał jednak czasu, by nad tym wszystkim rozmyślać. Musiał brać się do pracy i starać jakość pomóc tym ludziom. Obchodził po kolei hale namiotowe i stawiał diagnozy. Potem stał nad stołem operacyjnym i dokonywał masowych amputacji. Dopiero po kilkunastu godzinach zastąpił go inny lekarz. Opuszczał te hale namiotowe z poczuciem rozgoryczenia. Wracał na swoją kwaterę, zjadał kilka kawałków pleśniejącego chleba. Popijał go wodą i padał na łóżko, by po kilku godzinach rozpoczynać wszystko od nowa. Znowu wlókł się do rannych, którzy zapełniali hale namiotowe.
Brak powiązanych wpisów.